| srebrzystych-snowblog - archiwum: Przestałem marzyć, jak człowiek nie marzy, umiera. |
|
strona główna |
2008-09-12 21:38:34 Przestałem marzyć, jak człowiek nie marzy, umiera.Słonce pierwszymi promieniami zauważyło, że już nie będę już spał, leniwie jednak leżałem na łóżku czekając, jak zwykle na pierwsze słowa Tymka, który powinien powiedzieć z lekkim przekąsem i grymasem, ze jeszcze śpię, i że czas wstawiać. Dziś jednak to ja jak obudziłem się wcześniej, przez chwile chciałem powtórzyć jego słowa, aby dzień rozpoczął się tak samo jak wczoraj, i aby nie zakłócać jego jednostajności, bo przecież najdrobniejsze sprawy decydują o nie powtarzalności innych, tak, bowiem pusta kartka papieru, na której już od trzech dni próbuje napisać list do domu odłożona nie na stół, a na kredens szukać będzie pierwszych słów, jakimi ją zapisze. Przed wczoraj miałem już zacząć, ale wiedziałem, że nie napisze wszystkiego od razu, dlatego porzuciłem ów zamiar, na moment, w którym pisząc, napisze wszystko, opowiem każdy szczegół i detal, każdy moment wart zapamiętania, i każdą chwile błahą, nie byłoby bowiem ludzką rzeczą zostawić zapisaną kartkę dwiema linijkami słów, co, do których nie miałbym pewności, że są właściwe, bo jak można przed ową kartką odkryć, że nie jest stworzona sama dla siebie, lecz odnajduje swoje jestestwo dopiero w połączeniu zapalaną lampką na stole, pochyloną twarzą i dłonią trzymającą długopis oraz myślami, które przelewane na nią, nadają jej prawdziwy sens, czy bowiem niewidomy przez całe swoje życie tęsknić będzie za widokiem wschodu słonica, czy twarzą najbliższych, podobnie ta zwykła kartka nie wiedząc naprawdę, w czym tkwi jej przeznaczenie, tęsknić za nim może. Podczas gdy jednak dałbym poznać jej błahym tekstem, jej role, w jakiej prawdziwie istnieć może, pozostawiając ją na czas jakiś, w co dopiero odkrytej fascynacji, skazałbym ją na niewyobrażalną tęsknotę, która łącząc się z nie pewnością powtórzenia, bólem stałaby się nieopisanym, kto cierpieć może większy ból, ten, kto nigdy nie kochał i kochanym nie był, czy ta, która kochając zdradzona została, podobnie starości nie zaznając, żałować młodości nie sposób. Moje rozmyślanie, które coraz głębiej od banalnej kartki zanurzały się w głąb ludzkiej natury przerwał Tymek, -O widzę ze juz nie śpisz,-a no nie śpię. Tymek przetarł rękoma twarz, zdejmując z niej jakby resztki snu, usiadł na łóżku i jak miał w zwyczaju sięgnął dłonią po lekko wymiętą paczkę papierosów i leżące tuż obok zapałki, już po chwili w pokoju unosił się zapach dymu, który przybierając rozmaite kształty nie dawał oderwać od siebie oczu. -Ludzi dużo palą, powiedział lekko zachrypiałym głosem, po czym odkaszlnął i spojrzał na mnie częstując papierosem. Mówiąc to nie myślał zupełnie o sobie, nie jako świadomie wyrzucał się poza nawias, tych, że" ludzi", każdy z nas czyni podobnie, posiadając poczucie indywidualności i niepowtarzalności nie ujmujemy się w owych ludziach, ludzie przecież palą, chorują, umierają, lecz nie my, my po prostu jesteśmy, czasami myślę, że wszystko dookoła mnie jest tylko dla mnie i dzieje się za moją sprawą, nie pojmuję, że wszystko istniało beze mnie, podobnie jak istnieć będzie po mnie. -No palą, a co mają robić, już tak nie wiele przyjemności codziennych mamy, wszystkie robią się takie odświętne, niezwykłe i rzadkie, tylko ten papieros jest taki, taki nasz. -Widziałem, że tak powiesz:, często na podobnych słowach zatrzymywała się nasza rozmowa, podobnie było i tym razem.
Na dole słychać było poranne odgłosy kuchni, gospodyni usilnie stukaniem garnków i talerzy przypomniała, że już nie śpi, i że dom okryty jeszcze chwilę temu resztkami snu, budzi się dla swoich domowników. skomentuj (0) |