srebrzystych-snowblog


2009-01-24 18:11:34
Śpij spokojnie
 

We wrota tęsknota puka,
I rozpacz napełnia mą duszę,
I smutek mnie czarny oplata
Ze strachem spoglądam w noc – głuszę

Śmiertelnie puste cmentarze,
Zastygły w przestrzeń nawale
Posępnie śpiewają peany
I łkają w obawie i szale

Wichura ponura gdzieś wyje,
Wiatr hula przez groby, mogiły
Nie czuje, czy serce mi bije…
…Dziś dzieci rodziców zabiły…

Północą śmiech dzikiej wariatki,
Rozpaczy żałosną zawody
Grzesznicą konają dziś matki…
Topielec wypływa z wody

Grzesznicy dziś w serca się biją
W noc ciemną zadusił brat brata
I rozpacz napełnia Twą duszę
A w wrota tęsknota kołata


Tagi: strach, śmierć, noc, sen, gniew, opętanie, zabójstwo
skomentuj (3)
2009-01-24 18:08:49
Sny bram miast opuszczonych by czaqu

Nad snem twoim zakołuję, zacałuje, zaskoczę
I opadnę łuną czarną, do stulonych Twoich rąk
Nocą rozpalać sny bram miast opuszczonych
Włóczyć się będę w kwiatach po ulicach z wiatrem

Z chaosu ład tworzyć, a ład z konieczności
Jednością chwili, gdy otchłań tworzywa
Sama się układa w swą ostateczność
Wołać z wiatrem będę jak się nazywasz

I oto ta, która słowem jednym obejmie wszystko
I gestem skromnym świat zmysłów zakryje
Ta, która przyszła zabrać sny szaleńcom,
I nóż z ręki wyjąć opętanym w myślach

Duszo, która idziesz, w której przyszłość moja
Myśli moja, z którą budzę, i z którą się zasypiam
Chwilo ulotna jak sen nocy wczorajszej.
Nazwij się, opisz, zaczaruj!!

Lecz tak zakochani, ulotnie trwamy jednynie
Bo czym by była miłość nie pojęta, bez chwili rozstania.
Przecież nie byłą piękna!!

W zimnych duszach noc poczujemy
Puskta w oczach zaświeci jak zawiść
I jak głaz będzie smutek nasz niemy
I odejdziesz bez chwili rozpaczy

Paweł Barczewski

Tagi: miłość, samotność, sny, zdrada, opętanie, przeznaczenia
skomentuj (0)
2009-01-20 23:04:56
Konfesjonał
Już dawno chciałem, być tylko z Tobą

Tylko z Tobą rozmawiać, i tylko Ciebie słuchać
Mówią, że próżno Cię szukam, i na darmo znajduje.
Nie zmusza mnie do tego nastrój tej świątyni.

Nie widzę w Tobie Boga, zbawcy, męczennika
Nie widzę dnia kolejnego i nocy spokojnej
Widzę bladość wiszącą na kawałku drewna,
i dłonie rozpięte w boleści życia.

Żyłeś, i jak sam twierdzisz zbawiałeś nas.
Otóż, nie mów w moim imieniu, zakazuje Ci!!
Zbawco cierpiących, biednych, niekochanych, głodnych,
kalekich, umierających i Mnie??

Nie czuje się zbawiony, nie czuje się nawet dostatecznie zabawiony,
Nie czuje się wybrany, nie czuje się nawet dostatecznie wyróżniony
Nie czuje się kochany, nie czuje się nawet dostatecznie lubiany
Nie czyje się Twoim synem, nie czuje się nawet daleką rodziną
Nie czuje się czuje się grzeszny, bo wiem że wybaczysz mi te słowa.


skomentuj (2)
2008-09-12 21:38:34
Przestałem marzyć, jak człowiek nie marzy, umiera.

Słonce pierwszymi promieniami zauważyło, że już nie będę już spał, leniwie jednak leżałem na łóżku czekając, jak zwykle na pierwsze słowa Tymka, który powinien powiedzieć z lekkim przekąsem i grymasem, ze jeszcze śpię,

i że czas wstawiać. Dziś jednak to ja jak obudziłem się wcześniej, przez chwile chciałem powtórzyć jego słowa, aby dzień rozpoczął się tak samo jak wczoraj, i aby  nie zakłócać jego jednostajności, bo przecież najdrobniejsze sprawy decydują o nie powtarzalności innych, tak, bowiem pusta kartka papieru, na której już od trzech dni próbuje

napisać list do domu odłożona nie na stół, a na kredens szukać będzie pierwszych słów, jakimi ją zapisze. Przed wczoraj miałem już zacząć, ale wiedziałem, że nie napisze wszystkiego od razu, dlatego porzuciłem ów zamiar, na moment, w którym pisząc, napisze wszystko, opowiem każdy szczegół i detal, każdy moment wart zapamiętania, i każdą chwile błahą, nie byłoby bowiem ludzką rzeczą zostawić zapisaną kartkę dwiema linijkami słów, co, do których nie miałbym pewności, że są właściwe, bo jak można przed ową kartką odkryć, że nie jest stworzona sama dla siebie, lecz odnajduje swoje jestestwo dopiero w połączeniu zapalaną lampką na stole, pochyloną twarzą i dłonią trzymającą długopis oraz myślami, które przelewane na nią, nadają jej prawdziwy sens, czy bowiem niewidomy przez całe swoje życie tęsknić będzie za widokiem wschodu słonica, czy twarzą najbliższych, podobnie ta zwykła kartka nie wiedząc naprawdę, w czym tkwi jej przeznaczenie, tęsknić za nim może. Podczas gdy jednak dałbym poznać jej błahym tekstem, jej role, w jakiej prawdziwie istnieć może, pozostawiając ją na czas jakiś, w co dopiero odkrytej fascynacji, skazałbym ją na niewyobrażalną tęsknotę, która łącząc się z nie pewnością powtórzenia, bólem stałaby się nieopisanym, kto cierpieć może większy ból, ten, kto nigdy nie kochał i kochanym nie był, czy ta, która kochając zdradzona została, podobnie starości nie zaznając, żałować młodości nie sposób.

Moje rozmyślanie, które coraz głębiej od banalnej kartki zanurzały się w głąb ludzkiej natury przerwał Tymek,

-O widzę ze juz nie śpisz,-a no nie śpię. Tymek przetarł rękoma twarz, zdejmując z niej jakby resztki snu, usiadł na łóżku i jak miał w zwyczaju sięgnął dłonią po lekko wymiętą paczkę papierosów i leżące tuż obok zapałki, już po chwili w pokoju unosił się zapach dymu, który przybierając rozmaite kształty nie dawał oderwać od siebie oczu.

-Ludzi dużo palą, powiedział lekko zachrypiałym głosem, po czym odkaszlnął i spojrzał na mnie częstując papierosem. Mówiąc to nie myślał zupełnie o sobie, nie jako świadomie wyrzucał się poza nawias, tych, że" ludzi", każdy z nas czyni podobnie, posiadając poczucie indywidualności i niepowtarzalności nie ujmujemy się w owych ludziach, ludzie przecież palą, chorują, umierają, lecz nie my, my po prostu jesteśmy, czasami myślę, że wszystko dookoła mnie jest tylko dla mnie i dzieje się za moją sprawą, nie pojmuję, że wszystko istniało beze mnie, podobnie jak istnieć będzie po mnie.

-No palą, a co mają robić, już tak nie wiele przyjemności codziennych mamy, wszystkie robią się takie odświętne, niezwykłe i rzadkie, tylko ten papieros jest taki, taki nasz.

-Widziałem, że tak powiesz:, często na podobnych słowach zatrzymywała się nasza rozmowa, podobnie było i tym razem.

Na dole słychać było poranne odgłosy kuchni, gospodyni usilnie stukaniem garnków i talerzy przypomniała, że już nie śpi, i że dom okryty jeszcze chwilę temu resztkami snu, budzi się dla swoich domowników.

P.Barczewski



skomentuj (0)
2008-04-11 22:21:13
srebrzystych snów
Sny, jakie mogą być?? Każdy je ma i pamięta, chociaż jeden z nich, ten, który był tak prawdziwy, ze aż dotknął naszej duszy, często jednak budzimy się z przeświadczeniem, że coś się nam śniło ostatniej nocy, jednak nie możemy przypomnieć sobie, co to było, może bliska osoba?? Może ta, której dawno już nie widzieliśmy?? A może zupełnie coś dziwnego. Jesteśmy tak od siebie różni, ale wszyscy mamy sny, lecz nie wszyscy możemy je wyśnić. Są jednak sny, których nie śnimy sami, ale z drugą tak bliską, jak dobrze mieć kogoś, z którego widokiem na powiekach zasypia się i o którym myśl poranna sprawia, że chce się wstać, dzięki której każda rzecz staje się łatwa, każdy człowiek zaś staje się przyjacielem, powiernikiem Twojej tajemnicy szczęścia. Nie przeszkadza Ci już głośny śmiech dzieci za oknem, gdy pochylasz się nad książką, twarz sąsiada staje się jakby milsza o poranku w drodze na tramwaj, uśmiech na twarzy nie jest już czymś trudnym, lecz przychodzi Ci z łatwością, i choć wszystko ciężko jest wytłumaczyć to w sercu wiesz, że wyśniłeś sny srebrzyste.

„Sny srebrzyste”


 
Zagubiłem się w jej oczach bez pamięci, jak dziecko w beztroskim istnieniu.
Jak drzewo zasłuchane w poszumie ostatnich jesiennych liści.
Jak sen który odejść nie może,i który istnieniem swoim przedłuża chwile ulotną.
 
Już nie potrafię żyć inaczej, poznałem smak jej,
i do głodu się nie przyzwyczaję.
Poznałem jej zapach i wiem, że innego nie chce już szukać.

Odnalazłem sens w szaleństwie.
Przystań w bezdomności.
Światło w ciemności i wiarę w niewiedzy.
 
Nie jestem już sobą,
a może po prostu nigdy wcześniej sobą nie byłem.

Odnajduje jej słowa w milczeniu samotności.
Jaj dłonie w ciszy, jej usta w odbiciu rzeki,
która niesie mnie do chwil,
gdy jest przy mnie,
gdy oddychała tym samym powietrzem,
gdy karmi moja codzienność swoim istnieniem.

Paweł Barczewski



skomentuj (0)
  księga gości

2009
styczeń
2008
wrzesień
kwiecień


Tagi